Z punktu widzenia polonisty

 Rozwój cywilizacyjny nabrał takiego przyspieszenia, że trudno zorientować się, dokąd tak naprawdę zmierzamy. Zagrożeń jest wiele. Pisali i piszą o nich wybitni humaniści, przedstawiciele nauk ścisłych. W dobie szumu informacyjnego niewielu potrafi się skupić na tym, co mają do powiedzenia. Współczesna kultura jest tak atrakcyjna, wielowymiarowa, że wywody myślicieli odbieramy jako czczą gadaninę, która do niczego nie prowadzi.

Ten artykuł jest skromnym głosem w dyskusji na temat najważniejszych problemów współczesnej edukacji.Uważnie słucham tych, którzy krytycznie oceniają wiele aspektów naszej reformy oświatowej, widzą w niej słabe punkty, dostrzegają paradoksy niektórych rozwiązań. Chcę zwrócić uwagę na rolę języka ojczystego w kształceniu i wychowaniu, zastanowić się, czy język polski ma, co zawsze było tradycją polskiej szkoły, rangę najważniejszego wśród przedmiotów.

Widzę dwa źródła zagrożeń:

  1. Nieprzemyślane do końca rozwiązania w systemie edukacji zmniejszające liczbę godzin polskiego prawie na każdym szczeblu kształcenia.

  2. Słaba świadomość części rodziców, którzy nie potrafią docenić roli języka ojczystego w procesie kształcenia i wychowania.

Nad pierwszym zagadnieniem nie będę się rozwodził, przytoczę tylko słowa autorytetu w tej dziedzinie profesor Marii Nagajowej: Reforma spowodowała, że należy znacznie zredukować czas przeznaczony na nauczanie języka polskiego. Zamiast 5 czy 6 tygodniowo ma obecnie nauczyciel 4 godziny. Wykształcenie umiejętności w ciągu 4 godzin tygodniowo jest nie do zrealizowania! Chcąc nie chcąc trzeba ograniczyć materiał gramatyczny i teoretycznoliteracki oraz liczbę czytanych tekstów.

Nauczyciel języka polskiego ma bardzo trudne zadanie. Ma rozwijać u ucznia umiejętność posługiwania się językiem w formie mówionej i pisanej. Autorzy nowych programów podkreślają konieczność kształcenia umiejętności komunikacji, dyskusji i negocjowania, dowodzenia własnych sądów, samooceny, empatii, twórczego rozwiązywani problemów... Jednym słowem język polski ma przygotować aktywnego intelektualnie, twórczego człowieka, który musi sobie poradzić w nowej rzeczywistości.

Zapytajmy- jak to się ma do zmniejszenia liczby godzin tego przedmiotu?

Z rozwiązaniami systemowymi można jakoś walczyć, próbować je zmieniać, dlatego drugie zagrożenie wydaje mi się poważniejsze, bowiem dotyczy naszego myślenia, sposobu hierarchizowania wartości.

W książce D.Golemana Inteligencja emocjonalna czytamy:

Sukces w życiu zależy nie tylko od intelektu, lecz także od umiejętności kierowania emocjami. Większość z nas jest przekonana, że gry edukacyjne, nauka obsługi komputera, lekcje języków obcych są dla naszego sześciolatka czymś najważniejszym, bez czego nie osiągnie sukcesu w życiu. Uczeń szkoły podstawowej, gimnazjum, szkoły średniej poświęca odpowiednio coraz więcej czasu na edukację, ćwiczenie umysłu, poszerzanie wiedzy. Wszystko to jest bardzo potrzebne, nawet niezbędne w przygotowaniu się do dorosłości. Ale czy dziecko osiągnie sukces bez naszej pomocy? Co będzie, jeśli nie uświadomimy mu roli i znaczenia własnych uczuć, nie nauczymy go wyrażać tych uczuć w sposób jasny i otwarty? Naprawdę zadowoleni są z życia ci, którzy żyją w zgodzie z własnymi uczuciami, potrafią je wyrażać i wyczuwać nastroje innych.

Kształcenie umiejętności rozmawiania o uczuciach, wyrażania swoich emocji to bardzo ważne cele języka polskiego jako przedmiotu szkolnego. Nie są one wypunktowane we wszystkich programach, jednak polonista ma świadomość ich znaczenia na swoich lekcjach.

Rozmowy o tekstach literackich to najczęściej dyskusje o nas samych, naszych problemach, uczuciach. Główna myśl, jaka przyświeca poloniście, to potrzeba ciągłego odkrywania człowieka w literaturze. Prowadzimy dialog z twórcami, z bohaterami ich tekstów, to oni uczą nas rozumieć siebie i świat wewnętrzny innych ludzi.

To tylko jeden aspekt edukacji polonistycznej, a przecież pokazuje nam, jak ważną rolę do spełnienia mają lekcje polskiego.

Jak rodzice widzą swoją rolę w procesie kształtowania osobowości dziecka? Bardzo często jest po prostu tak, że włączamy komputer lub telewizor, wysyłamy dziecko na angielski, ale nie przeglądamy zeszytu do języka polskiego. A przecież można w nim znaleźć informacje nie tylko o stanie ortografii naszej pociechy. Czytając wnikliwie prace domowe, dowiemy się o poziomie intelektualnym, ale także o wrażliwości syna czy córki. Uświadomimy sobie, czy potrzebna jest nasza pomoc, czy dziecko nie ma problemów z formułowaniem swoich myśli, czy potrafi argumentować, wyrażać swoją opinię o świecie, ludziach, zjawiskach kultury.

I w tym momencie powtórzę jeszcze raz-musimy wiedzieć, co dla nas i naszego dziecka jest najważniejsze. Nie mając tej świadomości przeoczymy wiele istotnych spraw. Budujące jest to, że wielu rodziców myśli tymi kategoriami. Stanowią oni jednak mniejszość.

Na koniec zastanówmy się jeszcze, czy potrafimy w innym języku niż polski wyrażać siebie, swoje emocje, przeżycia. Niektórzy mówią, że tak. Nie zgadzam się z tym.

Przykład Andrzeja Seweryna, wspaniałego aktora, który opanował do perfekcji język francuski i przejął specyficzny dla Francuzów sposób myślenia, jest chyba wyjątkiem. Pamiętajmy, że nie udała się ta sztuka w dziedzinie literatury naszemu największemu poecie Adamowi Mickiewiczowi. Próby twórczości w języku francuskim okazały się zupełnie chybione. Nasz wieszcz skazany był na język polski, tylko w nim mógł w pełni wyrazić siebie jako człowieka i myśliciela.

Rozwój cywilizacyjny zmusza nas do zmiany modelu kształcenia, ale nie zapominajmy o języku polskim. Ma on chyba najważniejszą rolę do spełnienia w przygotowaniu młodych ludzi do życia w nowej rzeczywistości.

luty 2001

Tadeusz Pakuła